Paweł Sasin: - Sytuacja jest trudna, ale mnie nie przeraża
- Opowieści o tym, że baraże mogą się odbyć tydzień, czy dwa przed startem nowego sezonu, są bez sensu - mówi piłkarz Cracovii Paweł Sasin .
- W piątek Komisja ds. Nagłych PZPN odwołała wasze barażowe mecze z Koroną Kielce. Tak naprawdę już od środy, gdy wypłynęła sprawa możliwej karnej degradacji Widzewa, takiej decyzji mogliście się spodziewać.
- Nie, ja sądziłem, że baraże nie zostaną odwołane, że w sobotę zagramy w Kielcach z Koroną. Przecież terminy meczów były ustalone - mówi 25-letni piłkarz. - My czekamy, trenujemy od półtora tygodnia, chcemy grać. Niestety, PZPN nie może zdecydować, z kim mamy grać i czy w ogóle to my mamy grać w barażach. Mam nadzieję, że wszystko na dniach się wyjaśni, bo opowieści o tym, że baraże mogą się odbyć tydzień, czy dwa tygodnie przed startem nowego sezonu, są bez sensu. Takie rozwiązanie działałoby na niekorzyść każdego zespołu, który teraz w jakiś sposób jest związany ze sprawą barażów. Liczę, że te mecze odbędą się w ciągu tygodnia, góra dwóch. I mam oczywiście nadzieję, że w nich zagramy.
- PZPN dał w piątek wyraźny sygnał, że z decyzją poczeka do czasu wyjaśnienia spraw ŁKS i Widzewa. Ale wcale nie zanosi się na to, by nastąpiło to w ciągu paru dni.
- Fatalne jest to, że nie wiemy, na czym stoimy. Jasne, że sami się wplątaliśmy w tę sytuację, ale naprawdę nie chciałbym, żeby było tak, że my będziemy teraz cały czas trenować - a ŁKS dostanie licencję, i nie dane będzie nam w barażach zagrać. Mam nadzieję, że takiego czarnego scenariusza nie będzie.
- Ale to jeden z możliwych scenariuszy.
- Wiem o tym. Bo skoro baraże zostały odwołane, to ŁKS ma teraz czas, żeby przedstawić te wszystkie papiery... Ja jednak myślę, że skoro w dwóch instancjach nie dostał licencji na grę w ekstraklasie, a wiele osób z PZPN mówi, że sprawa jest już nieodwołalna, to rzeczywiście tak jest. Teraz, według mnie, problemem jest termin barażów.
- Na razie zanosi się na to, że piłkarze Cracovii wcale nie będą mieli urlopów. A bardzo by się pewnie przydały.
- Na pewno fajnie by było, gdybyśmy mieli parę dni wolnego. Jesteśmy po trudnym sezonie, wciąż w stanie gotowości do gry. Dla mnie jednak tak naprawdę urlop w tym momencie się nie liczy. Najważniejsze jest to, żeby przyszłym sezonie nadal grać w ekstraklasie.
- Przychodząc do Cracovii w zimie nie zakładał Pan, że ta pierwsza pańska runda będzie tak traumatyczna. Tymczasem zespół, z którego Pan odszedł, Korona, ma duże szanse, by znaleźć się w ekstraklasie bez barażów...
- Moja decyzja o przejściu z Korony do Cracovii była przemyślana. Wiedziałem, że Cracovia broni się przed spadkiem, że jest w trudnej sytuacji. Przychodząc tu zakładałem ten fajny scenariusz, ale musiałem brać pod uwagę także i ten najczarniejszy... Na dzień dzisiejszy jesteśmy w barażach. Ja sam do siebie mogę mieć pretensje o to, że nie zrobiłem tyle, żeby mieć już pewne utrzymanie w ekstraklasie. Ale nie żałuję ani minuty spędzonej od stycznia w Cracovii. Dobrze się tu czuję, a sytuacja, w jakiej teraz jesteśmy, nie przeraża mnie.
- Ta trudna, niepewna sytuacja wprowadza do drużyny nerwowość, czy ją konsoliduje?
- Mamy bardzo dobrą atmosferę w drużynie. Po meczu z Lechem (2-2, w ostatniej ligowej kolejce - przyp. boch), gdy dostaliśmy kilka dni wolnego, rozstawialiśmy się w smutku. Gdy jednak pojawiła się barażowa szansa - wrócił uśmiech na twarz, bo wciąż możemy uratować miejsce w ekstraklasie.
Rozmawiał: Tomasz Bochenek - Dziennik Polski
Fot. Biś
Komentarze
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
;/
SzczurPL
17:25 / 15.06.09
Zaloguj aby komentować